Z KRAJU


Bałagan w PZBad
18 września w Suwałkach odbyła się I i II runda ekstraklasy badmintona, z udziałem klubów: SKB Litpol-Malow Suwałki, UKS Hubal Białystok, KS Masovia Płock oraz MKS Orlicz Suchedniów. W składzie Hubala znalazła się Pani Urszula Mackiewicz, która na początku września złożyła w PZBad wniosek o licencję naszego klubu, uiszczając odpowiednią opłatę za rok ważności licencji. Przed rozpoczęciem gier zgłosiłem sędziemu głównemu fakt, nie posiadania wymaganego dokumentu przez naszą zawodniczkę, informując jaki jest stan faktyczny na dany dzień (sprawa w trakcie załatwiania w PZBad). W piątek przed ligą dzwoniłem do PZBad chcąc dowiedzieć się, jak został załatwiony wniosek Pani Mackiewicz. Pracownica biura Związku nie umiała dać mi odpowiedzi, ponieważ odpowiedzialny za te sprawy Pan Idzikowski w piątki nie pracuje. Od sędziego głównego otrzymałem ustną zgodę na grę w/w zawodniczki.

W moim zgłoszeniu przy nazwisku Mackiewicz nie wpisałem numeru licencji. Mecze odbyły się. Protokoły zostały podpisane bez uwag. 22 września zgłosiła się do Prezesa Hubala Pani Mackiewicz z informacją, że otrzymała pismo z PZBad, w którym poinformowano ją, iż wniosek, jaki złożyła jest bezpodstawny, gdyż termin ważności minął 10.09.2004.
"Pomyliłam się w dacie" - tłumaczyła się Pani Ula. "Zamiast 10.09.2005 wpisałam 10.09.2004, ale opłaciłam za rok" ze łzami w oczach tłumaczyła nam zawodniczka. Dotarło do nas, że będziemy mieli kłopoty.

Zweryfikowano wyniki meczy na 0:7 dla przeciwników. Złożyliśmy protest do Komisji Dyscyplinarno-Arbitrażowej przy PZB. W wyznaczonym dniu udaliśmy się do siedziby PZBad. Panowie z Komisji nie byli zapoznani z meritum sprawy. Po naradzie (około 40 min.) poproszono strony o zaprezentowanie swoich stanowisk. Hubala reprezentował Prezes Lech Szargiej i ja. Zapoznałem Komisję z naszym stanowiskiem i zaproponowałem, że w związku z tym, iż sędzia popełnił błąd, możemy zgodzić się jedynie na zweryfikowanie poszczególnych meczy z udziałem Pani Mackiewicz. W takiej sytuacji wyniki spotkań wyglądałyby następująco: z 6:1 i 7:0 na 4:3 i 5:2 dla Hubala. Pozostawiałoby to nam szansę na walkę o medale. Wydział Gier reprezentował Pan Marek Idzikowski. Wprowadził on w zdumienie Komisję stwierdzeniem, iż zgadza się z przedstawicielami Hubala w kwestii co do winy sędziego, jednak podtrzymuje swą decyzję w oparciu o punkt X, 3d części J Regulaminu Sportowego PZBad (Mecz zostaje zweryfikowany jako wygrany przez przeciwnika bez gry jeżeli drużyna wstawiła do gry osobę nieuprawnioną np.brak aktualnej zdolności do gry, w okresie dyskwalifikacji lub nie posiadająca ważnej licencji - przyp.red.).

Nastąpiła krótka wymiana zdań i strony poproszone zostały o opuszczenie sali. Narada trwała 1,5 godziny. W trakcie oczekiwania na werdykt przed oblicze szanownej Komisji trzykrotnie wzywany był Pan Idzikowski (my ani razu). Werdykt - WINNI. Nie uwzględniono punktu XIII,3 który brzmi: "Brak licencji stanowi podstawę do niedopuszczenia zawodnika do gry. Sędzia główny obowiązany jest odnotować to w protokole". Podałem wówczas Komisji przykład prawidłowej interpretacji tego przepisu przez sędziego głównego w meczu Hubala z Technikiem Głubczyce. Nie dopuścił on do gry Pana Jerzego Dołchana, nie posiadającego w chwili rozpoczynania zawodów ważnej licencji. Kierownik ekipy gości twierdził, iż ma on licencję, ale nie otrzymał jej jeszcze z PZBad. Sędzia opisał zaistniałą sytuację w protokole. W naszych protokołach sędzia żadnych uchybień nie stwierdził. Po kilku dniach otrzymaliśmy decyzję na piśmie (z błędami : Mickiewicz zamiast Mackiewicz, Huba zamiast Hubal itd.).

23.11.2004 (2 dni po otrzymaniu orzeczenia) wysłaliśmy listem poleconym oraz faksem, zgodnie z obowiązującymi przepisami, odwołanie od ORZECZENIA do Zarządu PZBad. Czekaliśmy na reakcję.

27.11.2004 w Suwałkach odbyło się Walne Zgromadzenie Podlaskiego Okręgowego Związku Badmintona. Swą obecnością zaszczycili je Państwo Jadwiga i Andrzej Szalewicz (obecna Pani Prezes i były Pan Prezes PZBad - przyp.red.). W trakcie obrad poprosiłem Panią Prezes o zainteresowaniem się sprawą Hubala i "postawienie" jej na posiedzeniu Zarządu PZBad 30.11.2004. Jakież było nasze zdziwienie gdy wieczorem 30.11. dowiedzieliśmy się od Pana Jacewicza, członka Zarządu PZBad o tym, że nasz wniosek nie był rozpatrywany, gdyż GO NIE ZŁOŻYLIŚMY.

Jest to absolutną bzdurą!!! Posiadamy dokumenty, które udowadniają ten absurd (dowód nadania, fax.).

Jesteśmy zdeterminowani walczyć do końca. Jeżeli nie Zarząd PZBad to MENiS czy też Polska Konfederacja Sportu, a w ostateczności SĄD. Czas powiedzieć dość ludziom, którym dobro badmintona jest obce, a prywata, sprawy personalne i ambicjonalne są na miejscu pierwszym.
Waldemar Grzegorzewski