Z KRAJU


Duński sentyment do Polski
Kasper OedumPodczas rozgrywanego pod koniec marca w Spale turnieju Nokia Polish Open 2004 odbyliśmy kilka interesujących rozmów z zawodnikami. Poniżej rozmowa z obrońcą tytułu międzynarodowego mistrza Polski.
Duńczyk Kasper OEDUM w ubiegłym roku pokonał w finale naszego reprezentanta Przemka WACHĘ i zdobył złoty medal w grze pojedynczej. W tym roku Kasper miał dobry początek, niestety, wpisał się w ostatnio popularną w Polsce tendencję marnych finiszów. Zawody w Spale rozpoczął od gładko wygranego meczu z Mateuszem SZAŁANKIEWICZEM (15/1, 15/3), później na jego drodze stanął Rosjanin Alexander SZCZEPALKIN, którego Duńczyk pokonał 15/6, 15/2. Następnie zaczęły się schody, chociaż jeszcze niezbyt strome. Mało brakowało, a Japończyk Hidetako YAMADA doprowadziłby do trzysetowej rozgrywki, skończyło się na dwóch setach w których udało mu się urwać 14 i 10 punktów.
Rozmawialiśmy z Oedumem przed ćwierćfinałem, w którym miał zagrać z Jin CHENEM (Chiny)
- Ten mecz będzie bardzo trudny. Nie widziałem wcześniej Chena w grze ale wiem, ze wygrał w ub. tygodniu French Open, to budzi respekt - powiedział i jego obawy się sprawdziły. Ćwierćfinał zakończył się fatalnie dla Oeduma, przegrał w nim 3/15 i 1/15. W starciu z chińskim zawodnikiem, który wygrał całe zawody nie pomogła taktyka męczenia przeciwnika długimi akcjami i wytrzymałość psychiczna, które Duńczyk uważa za swoją mocną stronę.
Niemniej jednak Oedum ma sentyment do Polski.
- Byłem w Polsce kilka razy, pierwszy raz wiele lat temu na obozie szkoleniowym w Gdańsku. Docenia także polskich graczy. - Przemysław Wacha jest bardzo dobrym zawodnikiem. Uważam jednak, że polscy badmintoniści kładą nacisk przede wszystkim na fizyczną stronę gry, a mniej na umiejętności techniczne. Muszą nad tą drugą stroną jeszcze popracować, chociaż uważam, ze w ciągu ostatniego roku pewne elementy zostały poprawione - mówi Oedum i dodaje, że z pewnością przyjedzie do Spały za rok.
Zapytany jak można by usprawnić polski system szkolenia badmintonistów, żeby chociaż w pewnym stopniu stał się tak efektywny jak duński stwierdził, że jest to kwestia dużej liczby klubów ale nie tylko.
- Fakt, że mamy wielu bardzo dobrych zawodników i trenerów na pewno nam pomaga. Młodzi adepci badmintona wiele się uczą grając z najlepszymi rakietami w Danii. Mają przede wszystkim możliwość konfrontacji swoich umiejętności z zawodowcami i stwierdzenia co jeszcze muszą poprawić jeżeli chcą im dorównać. W innych krajach, żeby zmierzyć się z najlepszymi, zawodnicy muszą jeździć na międzynarodowe turnieje - tłumaczy Oedum.
Chociaż badminton w duńskim rankingu dyscyplin sportowych jest na trzecim miejscu pod względem popularności, to media nie rozpieszczają kibiców i entuzjastów tego sportu. Czy to nie dziwne? - Rzeczywiście, dziwne. Telewizja pokazuje zawody badmintonowe raczej rzadko. Najbardziej popularne sporty to piłka nożna, piłka ręczna i hokej na lodzie. Jeżeli dalej tak będzie i Danmarks Badminton Forbund nie będzie promować badmintona wśród mediów, to ta dyscyplina zacznie tracić popularność. Mam nadzieję, że igrzyska olimpijskie pomogą zatrzymać ten negatywny trend. Tym bardziej, że również amerykańskie media podobno mają plany pokazywać więcej relacji z turniejów badmintona.
Kasper nie wystąpi na igrzyskach, jest obecnie piąty na duńskiej liście rankingowej, a do Aten kwalifikują się tylko trzej najlepsi gracze z każdego kraju.
Rozmawiał Bartosz Siepracki.