Z KRAJU


Wywiad z Jerzym SZLESZYŃSKIM cz.II
Jerzy SZLESZYŃSKI - prezes SKB Suwałki oraz wiceprezes d/s promocji i mediów w Polskim Związku Badmintona


- Czy Pańskim zdaniem polski system rozgrywek w badmintona nie potrzebuje reformy? Zmiany pozwoliłyby może na przyciągnięcie większej uwagi mediów, zdobycie nowych entuzjastów tej dyscypliny sportu.

- Zgadzam się. Moim zdaniem dobrze byłoby zreorganizować rozgrywki ligowe na kształt ligi mistrzów i rozplanować je w dłuższym okresie czasu. W takim przypadku rund byłoby więcej, co wymagałoby odejścia od sztywnego harmonogramu, który funkcjonuje dzisiaj. Liga musiałaby być bardziej elastyczna. Podobnie powinien wyglądać Puchar Europy. Moim zdaniem takie zmiany pozwoliłyby zainteresować także sponsorów, bo praktycznie przez cały sezon byłyby rozgrywane ciekawe mecze, które przyciągnęłyby uwagę mediów. Dzięki sponsorom pozyskalibyśmy fundusze na rozwój badmintona w Polsce. Już w moim wystąpieniu programowym podczas zjazdu delegatów PZBad mówiłem, że zarówno reprezentacje: seniorska i juniorskie jak i liga powinny mieć swoich sponsorów. Ich pozyskanie leży w gestii prezesa Polskiego Związku Badmintona, nikt inny nie ma legitymacji aby takie kontrakty negocjować. Dotychczas nie udało się podpisać takich umów sponsorskich ale mam nadzieję, że to jeszcze nastąpi.

- Jak Pan ocenia dotychczasowe prace nowego zarządu PZ Bad?

- Jest za wcześnie aby oceniać wyniki tego zarządu. W kwestiach sportowych odnieśliśmy olbrzymi sukces na drużynowych mistrzostwach świata w Pekinie awansując do drugiej grupy. Trzeba jednak pamietać, że jest to zasługa pięciu zawodników: Łogosza, Mateusiaka, Wachy, Kostiuczyk i Augustyn. Za tą piątką jest przepaść. Dobrze obrazuje to przegrana jakiej doznali polscy juniorzy na mistrzostwach Europy, bo 13 miejsce w klasyfikacji drużynowej, chociaż nie wszyscy się ze mną zgadzają, to dotkliwa porażka. Dotarcie naszych juniorów do zaledwie dwóch ćwierćfinałów nie można uznać za sukces, bo w poprzednich rozgrywkach mieliśmy albo miejsca medalowe albo ćwierćfinałów było znacznie więcej. Niezbyt dobrze świadczy to o pracy w szkołach mistrzostwa sportowego.

- A może jest to wynik niewielkiej liczby młodych talentów?

- Baza młodzików z której tworzymy kadry w SMS-ach to problem klubów, które powinny być bardziej aktywne w rekrutowaniu nowych, młodych zawodników. Niezależnie jednak od tej skromnej bazy, w SMS-ach trenerami i działaczami powinni być fachowcy najwyższej klasy, będący także pasjonatami badmintona. Co więcej, SMS-y powinny być jednym z etapów w awansie do dalszego rozwoju w centralnym ośrodku szkolenia. Uważam, że ośrodek ten powinien zostać stworzony w Warszawie, bazując m.in. na warszawskim AWF-ie. Zlokalizowanie ośrodka w Warszawie byłoby naturalnym ruchem ze względów logistycznych: w Warszawie jest wiele wyższych uczelni, stąd zawodnicy startują do gry w klubach zagranicznych, ponadto baza szkoleniowa AWF-u dawałaby nam duże możliwości działania. Zarząd i prezes zobowiązali się do utworzenia takiego ośrodka od września br. i wierzę, że uda się to zrobić.
Rozmawiał Bartek SIEPRACKI