Z KRAJU
Najgorzej w historii
Od 21 do 25 września rywalizowała nasza reprezentacja w Drużynowych Mistrzostwach Europy do lat 17, które rozegrano w Brnie.
Niestety był to najgorszy występ naszej drużyny w historii tych rozgrywek. Zazwyczaj zajmowaliśmy w nich miejsca drugie (jak np. w 1999, 2001, 2003 roku), raz tylko byliśmy poza podium (w 1997 roku było miejsce 5). Tym razem Polska ostatecznie zajeła miejsce 8. Można powiedzieć, że to słabo, ale znając obecny potencjał naszego badmintona to może nie jest złe miejsce... Wróży to tylko spadek pozycji polskiego badmintona w Europie w kolejnych latach.
Przez wiele ostatnich lat nikt nie zajmował się poważnym i zaplanowanym szkoleniem młodych zawodników. Teraz zaczynamy odczuwać tego skutki. W ostatnich latach prezesury pani Jadwigi Ślawskiej-Szalewicz młodzieżowe reprezentacje straciły na jakimkolwiek znaczeniu, a ich trenerzy byli wielokrotnie przypadkowi, gdyż nikt poważny nie chciał brać udziału w tak amatorsko zorganizowanym związku.
Obecnie mamy nowego prezesa i nowe władze. Należy mieć nadzieje, że oni potraktują z powagą klęskę w Brnie i wyciagną z tego wnioski na przyszość. Może wówczas powstanie w naszym kraju jakiś system szkolenia i wyłaniania reprezentantów. System, który pozwoli za około 10 lat na powrót naszej młodzieży do czołówki europejskiej. Jeśli nie nastapią w tym zakresie żadne zmiany to będziemy w dalszym ciągu tracili dystans już nawet nie do najlepszych, ale do drużyn z którymi nigdy nie przegrywaliśmy jak np. Hiszpania czy Turcja.
Oceniając bardziej szczegółowo tegoroczny start w Brnie należy zauważyć, że brak było w naszej ekipie rozeznania co do siły i możliwości zawodników drużyn przeciwnych. A do końca i możliwości, zwłaszcza psychicznych, naszych reprezentantów. Uwidoczniło się to już w meczu grupowym z Hiszpanią, w którym to np. w singlu dziewcząt wystapiła Katarzyna Nideraus będąca czwartą naszą rakietą. Wystapiła i przegrała. Podobnie nieporozumieniem był debel Rafał Skrzek / Mateusz Czachor. To przypadkowa para i również porażka. Dlaczego nie grali mistrzowie Polski Rafał Skrzek i Damian Broj. Jedyny debel, który gra razem od dawna i jest najlepszy w kraju? Czego tu szukał trener Robert Kowalczyk? Lepsze jest wrogiem dobrego i w tym meczu to się potwierdziło. Na podobne eksperymenty nie było czasu. To się robi kilka lat wcześniej.
Nasza reprezentacja była przygotowywana dwa miesiące. A i same przygotownia to był jeden wielki eksperyment i poszukiwania. Np. Czesi, Ukraińcy, Rosjanie, Austryiacy, Belgowie czy Hiszpanie przygotowywali się od dwóch lat. Różnica znaczna.
O miejsce 7 przegraliśmy zdecydowanie 1:6 z Turcją. A przecież Turcja to nie jest potęga! Trudno mieć pretensje do zawodników. Bez wątpienia każdy z nich chciał zagrać jak najlepiej, ale kompletny brak doświadczenia i ogrania na turniejach zagranicznych jak również prawie zerowe doświadczenie w turniejach drużynowych przyniosło takie efekty. Również brak doświadczenia trenerskiego Roberta Kowalczyka dał znać w najważniejszych momentach.
Wszystko to efekt braku od lat systematycznego szkolenia w Polskim Związku Badmintona.
Szkoda, że marnuje się kolejne pokolenia zawodników i zawodniczek.
Ostateczna kolejność: 1. Denmark
2. Russia
3. Spain
4. Belgium
5. Scotland
6. Austria
7. Turkey
8. Poland
9. Slovakia
10. Switzerland
11. Ukraine
12. Czech Republic
13. Croatia
14. Estonia
15. Ireland
16. Norway
17. Slovenia
18. Wales
19. Hungary
20. Italy
21. Lithuania
22. Cyprus
23. Portugal
24. Latvia
strona turnieju
www.badminton.pl